Jakiś czas temu włoska prasa opisała przypadek polskiego kierowcy tirów, który prawdopodobnie podczas próby otwarcia konserwy zranił się w nogę i w rezultacie tego wykrwawił się na śmierć. Do wypadku doszło na północy Włoch, na terenie jednego z włoskich przedsiębiorstw.
Po kilku tygodniach otrzymaliśmy list od niejakiego Pawla B. - brata zmarłego, który twierdził iż jego brat Karol B., nie zginął w wyniku fatalnego zrządzenia losu raniąc się konserwą w nogę, a tym samym wykrwawiając się na śmierć, ale został pobity i prawdopodobnie zamordowany.
Brat zmarłego w swym obszernym liście sugerował, iż włoska prasa wraz z firmą przewozową, na terenie której został znaleziony zmarły Karol B, próbują zacierać ślady. W mailu opisał następujący przebieg wydarzeń z ostatnich dni życia swego brata.
Karol B. 6 lipca podjął pracę w roli kierowcy tirów w międzynarodowej firmie przewozowej w Radomiu.. Miał jeździć w podwójnej obsadzie z kolegą , z którym miał dokonać rozładowania towaru w Mediolanie, załadować towar z Włoch i zawieść go do Anglii.
9 lipca Karol otrzymał polecenie z firmy o zmianie planów. Dyspozytor nakazał mężczyznom rozsiąść się na dwa samochody, po czym Karol miał wyruszyć do miejscowości Nembro w północnych Włoszech po towar do niejakiej firmy Fassi Gru.
W piątkowe popołudnie polski kierowca niestety nie zastał nikogo we włoskiej firmie. W związku z tym, iż nie dostał służbowego telefonu, a jego prywatny telefon nie posiadał roamingu, umożliwającego wykonywanie połączeń wychodzących, Karol wysłał sms-a do swojej firmy po informacje. Otrzymał polecenie czekania na placu pod firmą Fassi. W piątek wieczorem bramy parkingu należącego do włoskiej firmy automatycznie zamknęły się i Polak został zablokowany na terenie parkingu.
Tego samego wieczoru do Karola zadzwonił ojciec z Polski. Podczas rozmowy Karol żalił się, iż w pojeździe nie funkcjonował wewnętrzny zamek, a po okolicy kręcili się podejrzani mężczyźni o śniadej cerze. W związku z tym ojciec Karola B. poradził mu spiąć drzwi od wewnątrz pasami.
Następnego dnia Karol wydostał się poza ogrodzenie i udał się do oddalonego o 3km sklepu po żywność.
Z relacji brata zmarłego wynika, iż około 23.15 polski kierowca zadzwonił na numer 112, prosząc o pomoc: „help Nembro!”. Wypowiedzane słowa oznaczały „pomocy” i nazwę miasteczka.
Włoska prasa pisała, iż po odebraniu tego telefonu wysłano na poszukiwania patrol, jednak bez dokładnych informacji o lokalizacji telefonującego, nie znaleziono nikogo.
W niedzielę po południu, właściciel firmy Fassi przybył na miejsce i na parkingu znalazł zwłoki młodego mężczyzny w kałuży krwi.
By poprzeć swoje słowa dowodami, autor listu przesłał również kilka wstrząsających zdjęć, przedstawiających twarz i ciało młodego mężczyzny. Ze zdjęć można było dostrzeć, iż denat miał jakby spuchnięta twarz, a na ciele były widoczne swego rodzaju zasinenia i otarcia. Trudno stwierdzić nie będąc ekspertem, czy faktycznie widoczne zasinienia były siniakami i otarciami, czy tylko plamami pośmiertnymi. Ponadto, brat zmarłego twierdzi, iż rana kłuta nogi widoczna na zdjęciach nie mogłaby spowodować poważnego krwotoku, a tym samym śmierci. Tak jak sugerowała włoska prasa w opublikowanym artykule.
Konsul placówki w Mediolanie - Pani Ewa Słaby, powiedziała że konsulat złożył już prośbę o przekazanie protokołów z sekcji zwłok, oraz z całego przebiegu śledztwa. . Ponadto, Konsulat w Mediolanie jest w stałym kontakcie z ojcem zmarłego i ostatecznie to od niego będzie zależało jakie dalsze kroki poczynić w tej sprawie.
Narazie nie wiadomo czy Karol faktycznie zginął w wyniku nieszczęśliwego wypadku, czy został zamordowany, ponieważ śledztwo nadal jest w toku.
W życiu bywa różnie, dlatego najlepiej być przezornym i zawsze przygotowanym na różne sytuacje, szczególnie gdy się pracuje za granicą i w pojedynkę. Życzymy wszystkim kierowcom tirów bezpiecznej drogi. Z kolei rodzinie zmarłego Karola składamy kondolencje i mamy nadzieję, iż tajemnicza sprawa śmierci Karola B. wkrótce się wyjaśni.
Poniżej publikujemy link do artykułu opublikowanego we włoskiej prasie kilka dni po zdarzeniu:
http://www.laprovinciadivarese.it/stories/Cronaca/284135/